The world is full of choices.. Unlimited possibilities..

Temat: Bez zgryzoty czyli zdrowe zęby przez lata
Ponad połowa Polaków panicznie boi się dentysty i do gabinetu zagląda tylko w ostateczności. Boimy się bólu i wyroku: "Niestety, tego zęba już nie da się uratować". Niesłusznie.

Dziś wizyta u dobrego dentysty to bez najmniejszej przesady czysta przyjemność, podobnie jak sesja masażu lub odwiedzenie dobrego fryzjera. Po pierwsze - nie boli. Po drugie - niemal wszystko daje się uratować. A to, czego nie uda się uratować, można odtworzyć.

Pierwsze zęby: mleczaki

Kiedy należy zacząć dbać o zęby? Najlepiej zanim się pojawią, czyli we wczesnym niemowlęctwie. Kiedy tylko maluch zacznie raczyć się czymkolwiek innym poza matczynym mlekiem, powinien mieć myte zęby, a w razie ich braku dziąsła, gazą nasączoną naparem z rumianku. Na pierwsze urodziny powinien już dostać prawdziwą szczoteczkę. Często rodzice mają wątpliwości, czy warto leczyć i pielęgnować mleczaki, które i tak wcześniej czy później same wypadną. Odpowiedź brzmi: mleczaki to podstawa. Pierwsze ząbki są delikatniejsze i słabiej mineralizowane niż zęby stałe, mają cieńszy płaszcz szkliwny i więcej miazgi. Dlatego nawet małe ubytki powodują znaczny ból i szybko prowadzą do zapalenia miazgi.

Uwaga: próchnicą można się zarazić! Dzieci zwykle otrzymują bakterie próchnicotwórcze od swych rodziców - ssąc oblizany przez tatę czy mamę smoczek albo korzystając z tej samej łyżeczki. Dlatego jest niezmiernie ważne, aby rodzice zainteresowali się stanem własnego uzębienia, szukając przyczyn próchnicy u swoich dzieci. A do dentysty warto wybrać się z dzieckiem, zanim zaczynają się kłopoty - przede wszystkim po to, żeby zabezpieczyć zdrowe jeszcze zęby lakierowaniem lub lakowaniem.

Zaniedbywanie mleczaków mści się w przyszłości. Jeśli dziecko straci je zbyt wcześnie, jego szczęka i żuchwa nie urosną i nie rozwiną się prawidłowo. Stałe zęby będą wówczas wyrastać krzywo, a i twarz może ulec deformacji.

Czy warto z małym dzieckiem udać się do ortodonty? Jak najbardziej i nie jest to - jak skłonni są uważać niektórzy rodzice - wyrzucanie pieniędzy. Pewne wady zgryzu trzeba korygować już u czterolatków, bo z wiekiem będą się tylko nasilały, a ich leczenie zamiast kilku tygodni może potrwać lata. Korekta zgryzu mlecznego jest o wiele tańsza i łatwiejsza niż zakładanie aparatu na zęby stałe. Niekiedy zresztą okazuje się, że wystarczą tylko ćwiczenia polecone przez ortodontę. W jego gabinecie warto pojawić się z dzieckiem, gdy kończy ono osiem lat - nawet jeśli nasze czujne rodzicielskie oko nie dostrzega żadnych nieprawidłowości.

Drugie zęby: stałe

Dziś - paradoksalnie - najbardziej boją się dentysty dorośli. Winne są złe wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to borowało się zęby bez znieczulenia, wolnoobrotowymi wiertłami. Teraz leczenie nie boli - mamy bogaty wybór różnego rodzaju znieczuleń. Kto boi się samego ukłucia, może poprosić o użycie tzw. strzykawki bezigłowej. Miejsce zastrzyku można też uprzednio posmarować żelem znieczulającym powierzchniowo.

A co z tymi, których o dreszcz przyprawia nawet dźwięk maszyny borującej? Mogą zażyczyć sobie oczyszczania zębów specjalnym przeciwpróchniczym żelem, laserem lub... powietrzem pod dużym ciśnieniem. Jest to ciche i zupełnie bezbolesne, ale uwaga! Ubytki nadające się do takiego leczenia nie mogą być duże. Zresztą na wczesnym etapie, gdy próchnica atakuje dopiero szkliwo zęba, w ogóle nie jest potrzebne usuwanie tkanek - szkliwo daje się odbudować w procesie remineralizacji przy użyciu żeli, płukanek i lakierów zawierających fluor.

Warto pamiętać o tym, że nieleczona próchnica stanowi zagrożenie nie tylko dla sąsiednich zębów. Zapalenie miazgi może spowodować dolegliwości w bardzo odległych narządach, np. zapalenie mięśnia sercowego, kłębuszkowe zapalenie nerek, zapalenie żył oraz choroby reumatyczne.

Niestety, zdrowe zęby nie gwarantują jeszcze zadowolenia i dumy z pięknego uśmiechu. Często w wyniku zaniedbań z dzieciństwa nie są one tak równe, jak byśmy sobie tego życzyli. Nikogo nie dziwią kolorowe zabawne aparaty w ustach młodych ludzi. Niewielu z nas jednak zdaje sobie sprawę, że wady zgryzu można - a nawet trzeba! - korygować w każdym wieku, nawet, jak przekonują ortodonci, dobrze po sześćdziesiątce. Przeszkodą nie jest ani wiek, ani braki w uzębieniu czy korony, mosty i implanty. Nowością są zakładane na stałe tzw. aparaty lingwalne, których nie widać z zewnątrz, bo mocowane są do wewnętrznych łuków zębowych. Warto pamiętać, że właściwy zgryz to nie tylko piękny wygląd, ale również zmniejszenie ryzyka rozwoju paradontozy.

Trzecie zęby: implanty

Tym, którym brakuje własnych zębów, pozostają protezy. Są już tak doskonałe, że w 100 proc. potrafią zastąpić utracony ząb. Najpełniej i w sposób najbliższy do natury odtwarzają uzębienie implanty. To tytanowe śruby, które mocowane są w kości szczęki lub żuchwy. Odbudowa protetyczna mocowana na śrubie wygląda i funkcjonuje identycznie jak naturalny ząb. Jakkolwiek wciąż jeszcze traktujemy tę metodę jako nowość, to jednak stosuje się ją już od 1965 r. - z coraz lepszymi efektami. Założenie implantu pozwala uniknąć szlifowania własnych zębów pacjenta pod korony czy mosty. Najnowsze technologie pozwalają przy tym na wstawianie implantu niemal od ręki, tj. bezpośrednio po usunięciu zniszczonego zęba, i natychmiastowe obciążenie go mostem lub koroną. Znaczna część pacjentów (blisko 60 proc.) przed wszczepieniem implantów musi przejść zabieg odtwarzania ubytków kości, by nowy ząb był stabilny i dobrze osadzony. Przeciwwskazaniem do zabiegu implantacji są niektóre choroby - przede wszystkim cukrzyca, bardzo zaawansowana paradontoza, osteoporoza i niektóre choroby układu krążenia.

Protezy to jednak ostateczność. Zanim zmuszeni będziemy po nie sięgnąć, warto zadbać o naturalne zęby, jakimi obdarzyła nas natura, by cieszyć się nimi jak najdłużej.

Irena Cieślińska
Źródło: Gazeta Wyborcza
Źródło: uronef.pl/Forum/viewtopic.php?t=5606