The world is full of choices.. Unlimited possibilities..

Temat: Wrodzone zapalenie pluc?
Jesteś wyjątkowo bezczelna . Uważam, że nie masz prawa nazywać kogoś głupim,
skoro go na oczy nie widziałaś. Ani nie strajkowałam, ani nigdy nie wzięłam łapówki.
Twoje "eksperstwo" w sprawie leżenia pod (?????)respiratorem jest powalające,
napisz pracę doktorską.
Praca o bezdechu to już na habilitację :-(((
>>Proponuję gdzie indziej walczyć o wybór możliwości szczepienia ( dlaczego moje
dzieci mają być narażone na choroby zakaźne przez kontakt z dzieckiem
nawiedzonej mamuśki???)
>>No i nie wytłumaczyłaś mi co szczepionka BCG- podana śródskórnie, może zrobić
w ciągu godziny- zwołaj sabat czarownic i kombinujcie).
Przepraszam, a Ty kim jesteś z zawodu????-fryzjerka, kosmetyczka, a może
najmądrzejsza na świeci nauczycielka ???? Panienek szukaj u siebie w rodzinie,
albo w pracy ( studium, a studia licencjackie to różnica, no może ty nie masz o
tym pojęcia).
>>>> I na pożegnanie....
Był jeden przypadek śmierci noworodka w pierwszej dobie( ponieważ u nas dzieci
są szczepione raz na dobę, ten nie był jeszcze szczepiony). Sprawa była w
prokuraturze i wynik śledztwa był taki, że to matka udusiła dziecko piersią przy
karmieniu. Została oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,907,74863070,74863070,Wrodzone_zapalenie_pluc_.html



Temat: Zespół Policystycznych Jajników
Zespół Policystycznych Jajników
Od kiedy pamiętam borykam się z trądzikiem i mimo że mam już 34 lata
cera przetłuszcza mi się jak u nastolatki. Często pojawiają się
(zwłaszcza na szyji) ropne bolące zmiany skórne. Zawsze regularne
miesiaczki co drugi miesiąc pojawiają się około 40 , 45 dnia cyklu.
Dwa lata temu ważyłam 63 kg, teraz jest tych kilogramów 94. Włosy
wypadają mi garściami- do tej pory sądziłam ,że to przez diety jakie
stosowałam, rozpaczliwie chcąc pozbyc sie otyłosci, Miesiąc temu
byłam w szpitalu na badaniach hormonalnych plus profil cukrzycowy.
wszystko ok, poza poziomem testosteronu. Badanie USG wykazało liczne
pęcherze w jajnikach. Diagnoza postawiona przez ginekologa: Zespół
Policystycznych Jajników.W grudniu mam miec laparoskopię. Mam jednak
dylemat. Słyszałam że leczenie tego zespołu ma sens tylko wówczas
gdy kobieta planuje zajśc w ciaże (zespół ten prowadzi do
niepłodniści). Ja natomiast nie planuję dziecka , chciałabym tylko
aby opisywane wcześniej skutki znikneły. Chciałabym nie miec
kłopotów z cerą, włosami, sylwetką (z zawodu jestem kosmetyczką więc
wygląd jest dla mnie dośc istotny). W związku z tym mam pytanie: Czy
któraś z Pań miała podobne objawy, taką samą diagnozę, czy była na
laparoskopii, czy objawy towarzyszące tej chorobie znikneły. A może
kilka słów w tym temacie napisze spedjalista? Pozdrawiam
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,216,72122990,72122990,Zespol_Policystycznych_Jajnikow.html


Temat: gdzie znajde dane na temat chorób kosmetyczek?
gdzie znajde dane na temat chorób kosmetyczek?
no wlaśnie, wszędzie szukam i szukam i nie moge znalezc zadnej strony na
temat chorób zawodowych kosmetyczek. czy ktos cos moze wie na ten teamat?
wkurza mnie, ze jeszcze nikt nie opisal pieknie co te choroby w ogole sa,
jakie konkretnie? o ktore chodzi? moze ktos wie?
blagam, niech ktos da mi wreszcie jakies informacje na ten temet....
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,633,33688293,33688293,gdzie_znajde_dane_na_temat_chorob_kosmetyczek_.html


Temat: mama - najlepszy zawod na swiecie?
Ja tylko jednego nie pojmuję w tych
wszystkich dyskusjach na temat "w domu z dzieckiem czy do pracy".

Dlaczego wiele mam wybierających opcję "w domu z dzieckiem" zakłada,
a wręcz ma pewność, że fakt pracy zawodowej wyklucza możliwość
bliskiego kontaktu z dzieckiem.
Pracowałam od zawsze, nie byłam na wychowawczym ani dnia. Kontakt z
córką mam naprawdę niezły - na tyle niezły na ile może być z
trzynastolatką )) Ale:
- nie opuściłam żadnego przedstawienia w przedszkolu
- nie podrzucałam jej babciom na weekend ani na wakacje
- tym bardziej nie przeprowadzałam jej na czas choroby do babci
- nigdy nie była u lekarza/na pobraniu krwi/ na szczepieniu/ na
badaniach itp. z kimś innym niż ze mną
i tak dalej i tak dalej...
Mój powrót do pracy nie ograniczył mojego kontaktu z dzieckiem.
Ograniczył mój wolny czas, bo go po prostu nie miałam, każdą chwilę
poza pracą spędzałam z córką.
Teraz z kolei wynegocjowałam z szefem (za cenę dodatkowego tysiąca
do pensji) tzw. zadaniowy czas pracy. Regularnie przychodzę na
dziewiątą i wychodzę o szesnastej. Nadal mam czas dla córki, nadal
mam niewiele czasu dla siebie samej. Chociaż na szczęście jest coraz
więcej spraw, które możemy załatwiać razem (nawet kosmetyczka czy
fryzjer).
Nie żałuję wyborów, uważam że w moim przypadku takie rozwiazanie
było najlepsze dla nas obu.


P.S. Ja słyszałam "hamciamciem" nie tofam. Czasu po pracy na to
wystarczyło



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,69837699,69837699,mama_najlepszy_zawod_na_swiecie_.html


Temat: Czy wasze przedszkolaki też tak chorują
A ja jednak uważam, że posyłanie dziecka do przedszkola z katarem - zwłaszcza
takim lejacym się, który wymaga ciągłego latania za dzieckiem z chusteczką jest
po prostu nie fair wobec (1) wychowawczyń, które zamiast zająć się aktywnie
dziećmi, latają za zasmarkanym dzieckiem i (2) innych dzieci, które mogą się
zarazić i zachorować na coś znacznie bardziej poważniejszego. Jeśli moje
dziecko ma tylko katar to zostaje w domu 3-4 dni, żeby się zregenerowało (bo
nawet przy katarze odpornośc trochę spada i łatwiej załapać innego zmutowanego
wirusa) i potem zdrowe rusza do przedszkola. Moim zdaniem problem tkwi nie w
tym, że matki upierają się, że katar to nie choroba tylko w tym, że nie mają z
kim zostawić dziecka w domu i wówczas wmawianie sobie, że to nie choroba jest
dla nich wystarczającym wytłumaczeniem swojego zachowania. Innymi słowy sprawa
się sprowadza do tego, że swoje obowiązki zawodowe i brak możliwości
zostawienia dziecka w domu, mogą ucierpieć inne dzieci.
Od dawna wiadomo, że dzieci często chorują w przedszkolu dlatego kazdy rozważny
rodzic powienien być przygotowany na taką ewentualnośc i tak zorganizować życie
rodzinne, aby dziecko chore nie musiało iśc do przedszkola - są opiekunki,
możliwośc dzielenia się rodziców dniami wolnymi, dziadkowie itp. W pogoni
jednak za kasą, wielu niefrasobliwych rodziców nie stać na takie uszczuplenie
budżetu, choćby to oznaczało rezygnację z jednej wizyty u kosmetyczki...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,587,54134103,54134103,Czy_wasze_przedszkolaki_tez_tak_choruja.html


Temat: Choroby zawodowe kosmetyczek
Choroby zawodowe kosmetyczek
Szukam przykładów chorób zawodowych u kosmetyczek i nie bardzo mogę znaleźć w
internecie, a w literaturze, którą mam podane są choroby wywołane naruszeniem
ciągłość tkanek i tyle...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,211,100972742,100972742,Choroby_zawodowe_kosmetyczek.html


Temat: Koniec zmowy milczenia lekarzy?
Koniec zmowy milczenia lekarzy?
To koniec ochrony źle rozumianej solidarności. Trybunał
Konstytucyjny uznał, że obowiązujący lekarzy zakaz krytykowania
kolegów po fachu jest niezgodny z ustawą zasadniczą. A to właśnie
feralny artykuł 52. Kodeksu Etyki Lekarskiej przez lata
uniemożliwiał orzekanie w sprawach o błędy w sztuce medycznej.

Kontrowersyjny zapis zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego
lekarka, która kilka lat temu odważyła się głośno skrytykować
kolegów po fachu. Sąd koleżeński ukarał ją za to naganą.

Prawda jest jednak taka, że na lekarskiej solidarności najbardziej
tracili pacjenci. By udowodnić w sądzie, że medyk popełnił błąd w
sztuce, potrzebowali ekspertyzy innego lekarza. Trudno było jednak
znaleźć odważnego, który zaryzykowałby swoją karierę. Lekarze
wspierali się więc nawzajem.

Adam Sandauer z Primum Non Nocere, organizacji walczącej z błędami
lekarskimi, opowiadał DZIENNIKOWI o drastycznym przypadku
ekspertyzy, w którym przed warszawskim sądem biegły lekarz odrzucał
odpowiedzialność szpitala za zakażenie pacjentki żółtaczką.
Argumentował, że choroby mogła nabawić się u kosmetyczki lub w
czasie stosunku płciowego. Nie zauważył, że pacjentką była 2,5-
letnia dziewczynka.

Część lekarzy jednak do końca broniła feralnego przepisu.
Tłumaczyli, że wzajemne krytykowanie się podważa autorytet
zawodu. "Jest niedopuszczalne, by lekarz wyrażał swoje poglądy o
innym koledze do pacjenta. Bardzo często słyszy się w gabinetach
zdanie: kto pani to zrobił albo kto panu to przepisał? To uwagi nie
do chorego" - mówił DZIENNIKOWI jeden z najbardziej znanych w Polsce
lekarzy profesor Andrzej Szczeklik.

www.dziennik.pl/wydarzenia/article161222/Koniec_zmowy_milczenia_lekarzy_.html
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,44,78731942,78731942,Koniec_zmowy_milczenia_lekarzy_.html


Temat: Coraz dłuższe wieczory to dla Pocianów raj!
Balbinko to masz to co moja mama, bielinki, porszki do prania, do czyszczenia
(nie wiem jak lateks ) ale ja tez chemia uczula, a kosmetyczka jest!! to u
niej choroba zawodowa ... dostaje od razu czerwonych plam i babli ( koszmar ..


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,586,48963726,48963726,Coraz_dluzsze_wieczory_to_dla_Pocianow_raj_.html


Temat: cc- to zbawienie, dlaczego wzbudza taką agresję??
milenatodzi napisała:

> a ja jestem radykałem tylko takim w drugą stronę. Uważam ,że cc
jest
> tysiąc razy lepsze niz te wszystkie naturalne porody. I szczerze
> powiem jestem agresywna i wkurzaja mnie kobiety , która tak
usilnie
> starają sie nas przekonać o wyższosci tego calego sn nad cesarka
na
> zyczenie. Kiedys mialabym to gdzies kto jak rodzi ale przez to jak
> slucham wypowiedzi matek polek ze tylko sn, tylko karmienie
piersia
> najlepiej 5 lat i oczywiscie siedzenie w domu. a ja mowie otwarcie
> 1. CC na zyczenie- totalnie za zyczenie bo ja tak chce bo mysle o
> sobie bo sie boje bolu. (mimo wszystko uwazam ze to lepiej dla
> dziecka tez) ale nawet jak kobieta chce cc dla siebie to ma do
tego
> prawo
> 2. Nie chce karmic piersia bo nie chce miec piersi jak krowie
> wymiona. CHce byc atrakcyjna mama - i tez mam do tego prawo!!!!
> 3. CHce wrocic do pracy tak szybko jak tylko się da ( mam wolny
> zawod więc moge to łatwo pogodzic z macierzynstwem)
>
> I co i teraz czekam na mamuski ktore zaraz napisza : egoistka,
> wredna baba, po co chce miec dziecko itp. A uwazam ,ze moge byc
> lepsza mamą od wielu kobiet ktore rodza sn, karmią 10 lat i na
> zawsze
> zostają w domu.
> Kiedy wreszcie skoncza sie te utarte stereotymy ze tylko SN jest
> dobre a inna droga jest bardzo , bardzo zła!!!

Ja dla odmiany wcalę nie nazwę Cię egoistką :) - ale też i nie
zgodzę się z tym co napisałaś.
Mieszczę się w tzw. "stereotypie kobiety sukcesu" :) - I nie bardzo
rozumiem dlaczego wiążesz poród SN i karmienie piersią ze
stereotypem "matki-polki" skoro "matki-niemki, matki amerykanki,
matki-dunki i matki-inne-wielo-narodowościowe" rodzą siłami natury.
Niekoniecznie siedzą 10 lat w domu...he...he...
Jak jeszcze nie byłam w ciąży myślałam podobnie - to znaczy chciałam
znaleźć kompromis między dobrem dziecka a moimi planami dotyczącymi
kariery, wyglądu piersi :) i to wszystko o czym napisałaś - no może
oprócz CC bo to rzetelnie drążyłam sprawę od strony medycznej i nie
będę się rozpisywać ale zgodnie z moim stanem wiedzy dla dziecka i
dla mnie również uznałam - egoistycznie - poród sn.
W każdym razie urodziłam pierwsze dziecko, doszłam do siebie
błyskawicznie, karmić mi się nie udało (niewiedza położnych,
wmawiane mi głupoty plus choroba synka, który dostał w czasie
choroby butlę itp). Wisiałam na laktatorze 6 m-cy karmiąc mieszanie.
Wróciłam do pracy...dostałam kolejny awans...mózg mi się nie
skurczył ;) - piersi w świetnej formie, dorobiłam się jednego małego
rozstępu. Też dowiedziałam się od lekarzy i kosmetyczek, że wygląd
biustu zależy od zadbania w trakcie ciąży a nie od karmienia.
Potem 5 lat pracy...kolejne stopnie kariery...druga ciąża. Karmimy
się 9 m-cy, nie przybył mi dodatkowy rozstęp, też rodziłam siłami
natury - wparawdzie ekspresowo i krótko (godzinka z czego 6 min w
szpitalu) - formę miałam taką, że mogłam do pracy iść godzinę
później. Nawet mój makijaż i fryzura nie ucierpiały....Wracam do
pracy od listopada...mam zamiar ściągać mleko na kaszki w moim
pięknym gabinecie, trzymać je w lodóweczce i zawozić do domku
służbową limuzyną :)
Piszę trochę z przymrużeniem oka ale myślę, że akurat porody siłami
natury czy karmienie piersią nie mają nic wspólnego z tyum jak się
potoczy Twój rozwój zawodowy, z tym, jak będzie wyglądał Twój biust
ani z siedzeniem w domu przez 10 lat bo ani po sn ani po cc nie
dochodzi się tyle do siebie. To wszystko zalezy od Twojego
wykształcenia, determinacji, szczęścia a przede wszystkim nie
popadania w skrajności w żadną stronę...i zapewniam Cię, że
na "najdroższych-w-świecie" zajęciach na programie Executive MBA
(nie w Polsce bynajmniej - piszę realizstycznie, że "na świecie") ;)
znlazłabyś kilkadziesiąt kobiet pełniących najwyższe funkcje rządowe
czy zarządcze, które w przerwach między zajęciami karmią piersią
swoje dzieci i jakoś to nikogo nie dziwi- ani wykładowców ani
kurstantów ;)

Powodzenia! I masz prawo do wlasnych decyzji - ale myślę, że nie ma
się co zapieniać i podejść do tematu w sposób "zawodowy i
profesjonalny" - poczytać rzetelne info przede wszystkim.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,548,100782596,100782596,cc_to_zbawienie_dlaczego_wzbudza_taka_agresje_.html